Dwie Królowe u Króla

Mroźna pogoda wcale nie jest taka zła. Wiedzą o tym morsy i inne zimnolubne stworzenia. Nie jest zła nawet dla wyczynowców chodzących długie dystanse, jak chociażby Krysia Talaga i Jola Mazurkiewicz z Kalska.

Nie od parady je wymieniłem gdyż dziś Uroczystość Objawienia Pańskiego – święto obchodzone 13 dnia po Narodzinach Pańskich. W większych i mniejszych miastach organizowane są orszaki Trzech Króli ale Kalsk to co innego. 10 lat temu po krótkim dylemacie (dadzą czy nie dadzą radę) dwie królowe spacerowania, po raz pierwszy wybrały się drogą publiczną na spacer pod figurę Chrystusa Króla. Wbrew obawom jakie nimi targały po jego wymyśleniu, doszły tam bez większych przeszkód i przygód. Trasa liczyła około 14 km więc był czas na modlitwę i pieśni religijne. Pokonały ją bez większego wysiłku, a że poszło gładko – były usatysfakcjonowane.

Przy rozstaniu pod domem sołtysowej Krysi, rzuciły: to co, za rok idziemy znowu. Jak postanowiły tak zrobiły a że nie są samolubne do udziału w pochodzie do Chrystusa Króla, w ten szczególny dzień, zaprosiły kalszczan. Odpowiedź na ogłoszenie o tym „wydarzeniu” odbiła się szerokim echem i 2017 roku pod domem Krysi pojawiło się kilkanaście osób. Pochód ruszył i doszedł jak poprzednio.

I tak do dzisiaj, gdzie po raz 10 spod domu Sołtysowej Kalska, Krysi Talagi wraz z Jolą Mazurkiewicz na spacer do Świebodzina wyruszyło 10 osób. Już po 200 metrach dołączyła kolejna osoba a tuż za wiaduktem nad S-3 kolejna.

Po 160 minutach marszu ze średnią kilometr w jedenaście minut dotarliśmy do celu w pełni sił i satysfakcji. Mimo lekkiego mrozu -4, słyszane było narzekanie: uf jak gorąco ale to ze względu na tempo jakie narzucił jeden z kilku mężczyzn biorących udział w marszu.

„Każdy idzie z własną intencją, a wspólnie ofiarujemy ten czas w intencji mieszkańców Kalska, przyjaciół, naszych bliskich oraz o pokój na świecie” – ogłosiła inicjatorka marszu na profilu społecznościowym. Jak napisała, tak się stało. Ze względu na warunki drogowe nie powielała Ona zaproszenia na spacer chociaż:
„Udział był na własną odpowiedzialność”. Nikomu nic się nie stało a do domu wszyscy wrócili zdrowi i uchachani, że się udało.

Dziękuję wszystkim za towarzystwo i relacje.
Do zobaczenia za rok 🙂
Waldek Włodek

Dodaj komentarz