Pogodowe zawirowania

Jeszcze nie nastąpiła a już co nieco zmroziła
śniegiem drogi zasypała, żem się nawet nie spodziała
a gdy rankiem se przysnęłam nagle wiosna wytrysnęła
na podwórku i w ogrodzie, wszędzie chodzę jak po wodzie...
Tak, tak nieobliczlność natury jest nie zmierzalna i nie wymierna. Dlatego też od paru łądnych dni jak nie więcej (kilkunastu) co rano po podniesieniu swych zwłok z łożnicy sięgam do rolety żeby zobaczyć co mnie dziś czeka za oknem. To takie rozpoznanie czy mam lecieć już pędem odgarniać furę śniegu lub dwie czy moge spokojnie wejść do łazienki? Oczywiście wstaję kilkanaście (co najmniej) minut wcześniej żeby nie spóźnić do pracy ale i tak zdążam na styk (poza tym pierwszym dniem zasypania śnieżnego okolicy).
Dziś podobnie jak poprzednie kilka dni wstałem i wyjrzałem przez okno. wyglądało na to że nie ma mrozu bo po ścieżce coś płynęło żłobiąc przy okazji rowek w lodzie, który utworzył się w poprzednich dniach. Resztę ścieżki polkrywała kilkucentymetrowa warstwa śniegu. Śnieg a właściwie breja nie dość że nie była chętna do opuszczenia zajmowanego miejsca to jeszcze była ... ciężka. Żeby nie zalegała na drodze poświęciłem temu kilkadziesiąt ładnych minut. potem jeszcze przyszło mi do głowy poszerzyć ścieżkę do węgla i przyczepki a potem jeszcze jedną. Tak to wybiła godzina dwunasta w południe, pól dnia przy śniegu. Czas zatem na kawę i pyszne ciacho które żonka upiekła na dzisiejszą okazję. Z całą pewnością nikt nie przyjdzie więc możemy je skonsumować całe? Nie pozwoliła! No i czemu - nie wiem. Tak rozgrzany tym szuflowaniem popracowałem przy śniegu do obiadku i odwaliłem kawał dobrej roboty. Śniegu z resztą też odwaliłem sporo ;) . Ten na dachu tylko na to czekał i kiedy poszedłem konsumować obiadek zsunął się z hukiem siejąc przy okazji postrach. Całe szczęście niczego nie połamał ani nie przydusił. Udało się mi po raz kolejny. Co będzie jutro - nie wiem bo nie ma co wierzyć meteorologom, którzy mówią prawdę (o pogodzie) tylko wtedy jak się pomylą.
Zapowiadają mrozy ale co będzie pożyjemy - zobaczymy.
pozdrawiam
Wal de Mar
p.s.
wiecie jak zrobić ze zmywarki odśnieżarkę?
.
.
.
.
.
.
.
.
kupić żonie łopatę do śniegu ...
śniegiem drogi zasypała, żem się nawet nie spodziała
a gdy rankiem se przysnęłam nagle wiosna wytrysnęła
na podwórku i w ogrodzie, wszędzie chodzę jak po wodzie...
Tak, tak nieobliczlność natury jest nie zmierzalna i nie wymierna. Dlatego też od paru łądnych dni jak nie więcej (kilkunastu) co rano po podniesieniu swych zwłok z łożnicy sięgam do rolety żeby zobaczyć co mnie dziś czeka za oknem. To takie rozpoznanie czy mam lecieć już pędem odgarniać furę śniegu lub dwie czy moge spokojnie wejść do łazienki? Oczywiście wstaję kilkanaście (co najmniej) minut wcześniej żeby nie spóźnić do pracy ale i tak zdążam na styk (poza tym pierwszym dniem zasypania śnieżnego okolicy).
Dziś podobnie jak poprzednie kilka dni wstałem i wyjrzałem przez okno. wyglądało na to że nie ma mrozu bo po ścieżce coś płynęło żłobiąc przy okazji rowek w lodzie, który utworzył się w poprzednich dniach. Resztę ścieżki polkrywała kilkucentymetrowa warstwa śniegu. Śnieg a właściwie breja nie dość że nie była chętna do opuszczenia zajmowanego miejsca to jeszcze była ... ciężka. Żeby nie zalegała na drodze poświęciłem temu kilkadziesiąt ładnych minut. potem jeszcze przyszło mi do głowy poszerzyć ścieżkę do węgla i przyczepki a potem jeszcze jedną. Tak to wybiła godzina dwunasta w południe, pól dnia przy śniegu. Czas zatem na kawę i pyszne ciacho które żonka upiekła na dzisiejszą okazję. Z całą pewnością nikt nie przyjdzie więc możemy je skonsumować całe? Nie pozwoliła! No i czemu - nie wiem. Tak rozgrzany tym szuflowaniem popracowałem przy śniegu do obiadku i odwaliłem kawał dobrej roboty. Śniegu z resztą też odwaliłem sporo ;) . Ten na dachu tylko na to czekał i kiedy poszedłem konsumować obiadek zsunął się z hukiem siejąc przy okazji postrach. Całe szczęście niczego nie połamał ani nie przydusił. Udało się mi po raz kolejny. Co będzie jutro - nie wiem bo nie ma co wierzyć meteorologom, którzy mówią prawdę (o pogodzie) tylko wtedy jak się pomylą.
Zapowiadają mrozy ale co będzie pożyjemy - zobaczymy.
pozdrawiam
Wal de Mar
p.s.
wiecie jak zrobić ze zmywarki odśnieżarkę?
.
.
.
.
.
.
.
.
kupić żonie łopatę do śniegu ...
Komentarze
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?



