Targowy Kalsk

Już od wczesnych godzin rannych okolice Lubuskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Kalsku zapełniały się stoiskami, samochodami i wszelkim innym dobrem związanym z rolnictwem ale także gospodarstwem ... domowym.


Od samego wejścia (idąc od kościółka) mieliśmy możliwość podziwiać wszelkiego rodzaju zwierzątka ozdobne i hodowlane, których na co dzień nie widujemy (poza gołąbkami).
W sposobie ich prezentowania mieliśmy pełen "full wypas" jak to mówią co niektórzy albo Europa cała buzią jak mówią inni. Eleganckie klateczki z dużą ilością swobody dla ich mieszkańców. Odeszła bezpowrotnie era ciasnych klatek i koszy, w których gniotło się wszelkie stworzenie przywiezione na handel.
Z każdą minutą tłum ludzi się wzmagał w alejkach targowych i jak o 9.oo (godzina rozpoczęcia targów) staliśmy 100 metrowym zatorze przed Kalskiem to godzinę później kolejka sięgała juz do wiaduktu w okolicy ulicy Warszawskiej.
W sposobie ich prezentowania mieliśmy pełen "full wypas" jak to mówią co niektórzy albo Europa cała buzią jak mówią inni. Eleganckie klateczki z dużą ilością swobody dla ich mieszkańców. Odeszła bezpowrotnie era ciasnych klatek i koszy, w których gniotło się wszelkie stworzenie przywiezione na handel.
Z każdą minutą tłum ludzi się wzmagał w alejkach targowych i jak o 9.oo (godzina rozpoczęcia targów) staliśmy 100 metrowym zatorze przed Kalskiem to godzinę później kolejka sięgała juz do wiaduktu w okolicy ulicy Warszawskiej.

W alejkach targowych jednak było słychac głosy niezadowolenia, że cienizna bo nie ma klientów! Wszak to przecież dopiero początek był?! Nic to, jedni narzekali a inni już nie mieli niektórych towarów ponieważ wyprzedali co mieli! (szukałem jabłonek).
Park koło LODR tradycyjnie rozjeżdżony na maksa, tym bardziej że teren podmokły i miejscami mocno zacieniony. Cały czas w tle pracowały motopompy tłoczące nadmiar wody z terenów targów.
Jak podają media na targi zjechało około 15 tysięcy ludzi z różnych stron. Jak taka masa ludzi zjechała to i trza było ich jakoś ugościć. Dlatego też nic dziwnego, że co krok, no może dwa, można było zaspokoić głód popularną pajdą chleba czy tez innym złocistym płynem (bo gorąc był nieznośny).
Park koło LODR tradycyjnie rozjeżdżony na maksa, tym bardziej że teren podmokły i miejscami mocno zacieniony. Cały czas w tle pracowały motopompy tłoczące nadmiar wody z terenów targów.
Jak podają media na targi zjechało około 15 tysięcy ludzi z różnych stron. Jak taka masa ludzi zjechała to i trza było ich jakoś ugościć. Dlatego też nic dziwnego, że co krok, no może dwa, można było zaspokoić głód popularną pajdą chleba czy tez innym złocistym płynem (bo gorąc był nieznośny).

Jabłonkę dostałem :) antonówkę
wwlodek
Komentarze
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?



