Ciągle pada ...
Ciągle pada śnieżek z nieba, lecz czy tyle nam go trzeba.
Jest co prawda zima w kalendarzu od kilkunastu dni i musi być widać, że to ona właśnie panuje ale bez przesady. W takich warunkach to i na sankach się nie da jeździć. No chyba, że się nie znam?
Dzieckiem, co prawda byłem już ładnych pare lat temu ale... nie ważne, i tak nie pójde na sanki. Wole posiedzieć w końcu w domu i popatrzeć na samochody mknące za oknem to w lewo, to w prawo z szybkością pędzącej krasuli. Na dworze to ja już dzisiaj byłem aż nadto, ponad 7 godzin! Prawie dniówka. Dopiero teraz, po robocie - jak to przy sobocie, odśnieżałem drogę do szosy, a jak skończyłem, szosą przejechał pług i zasypał cały mój wyjazd. Wróciłem do domku, wypiłem kawę i ze stoickim spokojem zacząłem od nowa. Od nowa bo i śniegu przy domu było już tyle, że nic tylko odśnieżać. Po trzech kwadransach byłem znowu po robocie. Za chwilę, jakby się czaił za zakrętem, przejechał ponownie pług co drogę "odśnieżał". Raczej mu się tak wydawało, bo za nim zostawało kilka cm śniegu na asfalcie. Wszystko jak w tym opowiadaniu co je znajdziecie pod zakładką Pismo NŚ > śmiechu warte > mały biały domek.
Tymczasem pozdrawiam bo muszę iść odśnieżać drogę ...
Jest co prawda zima w kalendarzu od kilkunastu dni i musi być widać, że to ona właśnie panuje ale bez przesady. W takich warunkach to i na sankach się nie da jeździć. No chyba, że się nie znam?
Dzieckiem, co prawda byłem już ładnych pare lat temu ale... nie ważne, i tak nie pójde na sanki. Wole posiedzieć w końcu w domu i popatrzeć na samochody mknące za oknem to w lewo, to w prawo z szybkością pędzącej krasuli. Na dworze to ja już dzisiaj byłem aż nadto, ponad 7 godzin! Prawie dniówka. Dopiero teraz, po robocie - jak to przy sobocie, odśnieżałem drogę do szosy, a jak skończyłem, szosą przejechał pług i zasypał cały mój wyjazd. Wróciłem do domku, wypiłem kawę i ze stoickim spokojem zacząłem od nowa. Od nowa bo i śniegu przy domu było już tyle, że nic tylko odśnieżać. Po trzech kwadransach byłem znowu po robocie. Za chwilę, jakby się czaił za zakrętem, przejechał ponownie pług co drogę "odśnieżał". Raczej mu się tak wydawało, bo za nim zostawało kilka cm śniegu na asfalcie. Wszystko jak w tym opowiadaniu co je znajdziecie pod zakładką Pismo NŚ > śmiechu warte > mały biały domek.
Tymczasem pozdrawiam bo muszę iść odśnieżać drogę ...
Komentarze
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?




